Żywność - metody konserwacji

Więcej
5 lata 4 miesiąc temu #4566 przez Cornes
Kilo soli = kilo złota i jeszcze troszkę :)

Trzeba zakopać gdzieś parę kilo...

"Ci którzy rezygnują z Wolności w imię bezpieczeństwa, nie zasługują na żadne z nich."

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Tom SlaV
  • Gość
  • Gość
5 lata 4 miesiąc temu - 4 lata 1 tydzień temu #4570 przez Tom SlaV
Replied by Tom SlaV on topic Żywność - metody konserwacji
Proszę o usunięcie mojego profilu, moje posty, zdjęcia ze strony głównej i wszelkie dane dotyczące mojej osoby z forum POLISH PREPPERS NETWORK.
Ostatnia4 lata 1 tydzień temu edycja: Tom SlaV od.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Tom SlaV
  • Gość
  • Gość
5 lata 4 miesiąc temu - 4 lata 1 tydzień temu #4571 przez Tom SlaV
Replied by Tom SlaV on topic Żywność - metody konserwacji
Proszę o usunięcie mojego profilu, moje posty, zdjęcia ze strony głównej i wszelkie dane dotyczące mojej osoby z forum POLISH PREPPERS NETWORK.
Ostatnia4 lata 1 tydzień temu edycja: Tom SlaV od.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
5 lata 4 miesiąc temu #4583 przez SŁAWEK
Kilogram soli kłodawskiej w worku 25 kg kosztuje o,5 zł. 10 kg lizawka solna dla zwierząt - 6 do 8 zł. Próbowałem, słona. Sól ta sama, dodatkowo mikroelementy. Zapas soli jest niezbędny. Przy obecnych cenach, wysiłek finansowy niewielki. Zastosowanie bardzo szerokie, od leczenia gardła po konserwację żywności. Moim zdaniem podstawowy produkt w magazynie.
Odpowiednie przechowywanie, to też jedna z podstawowych metod konserwacji żywności. W godzinie "W" trzeba zapomnieć o przechowalniach, chłodniach, magazynach i tym podobnych. Zajdzie potrzeba przechowania żywności ile jej mamy, w miejscu gdzie jesteśmy. W czasie głodu, worek ziemniaków jest dostatecznym powodem, żeby właściciela i jego rodzinę wyeliminować z gry. Gleba jest cierpliwa, przyjmuje ludzi i ich mienie.
Skupię się na warzywach i owocach. Nawet w środku puszczy, tak naprawdę nie jesteśmy sami. Może ludzi blisko nie ma, za to gryzonie są wszędzie. Mysz, kret, nornica. Kilka razy byłem zaskoczony na wiosnę, że po odkryciu kopca, w środku były same wydmuszki. Skorupki zostały, miąższ był wyjedzony. Widocznie naskórek zawiera krzemiany i to w zęby gryzonie uwiera.
Przed wojną żydzi kupowali sad w czasie kwitnienia od Jaśnie Pana. Kto pierwszy ten lepszy. Kiedy pszczoły latały żyd wiedział jaki będzie plon. Jabłka i gruszki były kopcowane. Na spokojnie, jak był na to czas, owoce były zrywane. Nie było czasu - strząsane i w kopiec sypane. Całą zimę żyd przyjeżdżał, owoce z kopca wybierał, aż do późnej wiosny. Dało się ?
Trzeba wiedzieć gdzie usypać kopiec, na jaką wysokość (głębokość), czym najpierw przykryć (ziemią czy słomą, liśćmi, plewami, trocinami, itp), na jaką grubość przykryć ? Tego można się nauczyć.
Podstawowa sprawa. Każdy kopiec usypujemy na spalonej wcześniej słomie, lub innym tego typu materiale. Najlepiej wilgotnej, żeby nie wszystka się do końca spaliła. Zostaną resztki stlone, nie doszczętnie spalone. I o to chodzi. Mają śmierdzieć spalenizną. Mysz wejdzie do takiego kopca dopiero, kiedy będzie zdychać z głodu, czyli na przednówku. Przed nowym jedzeniem, koniec marca początek kwietnia.
Do tego czasu My możemy korzystać z zapasów.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Tom SlaV
  • Gość
  • Gość
5 lata 4 miesiąc temu - 4 lata 1 tydzień temu #4589 przez Tom SlaV
Replied by Tom SlaV on topic Żywność - metody konserwacji
Proszę o usunięcie mojego profilu, moje posty, zdjęcia ze strony głównej i wszelkie dane dotyczące mojej osoby z forum POLISH PREPPERS NETWORK.
Ostatnia4 lata 1 tydzień temu edycja: Tom SlaV od.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • fooky
  • fooky Avatar
  • Wylogowany
  • Komercyjny
  • Komercyjny
  • Lepiej iść samemu, niż z tłumem w złym kierunku.
Więcej
5 lata 4 miesiąc temu #4599 przez fooky
Widziałem film (jakiś holywoodzki czarno-boiały) jak marynarze pozyskiwali sód do konserwacji ryb łowionych po drodze (czasy kolumba itd)
Garnek, piec... i woda z morza.
Gotujesz aż odparuje, a w naczyniu zostaje słony osad.
Nie jest tego wiele, ale zawsze coś (należy się domyślać, że woda z oceanu ma więcej soli niż bałtycka)

Zapasy soli w organizmach marynarzy uzupełniano także potajemnie gotując zupy na wodzie morskiej.
Co dla marynarzy było hańbą... żeby dawać im "morską" wodę!?! ...żeby odmawiać im racji soli!?! Podawanie wody morskiej zostało uznane za próbę trucia załogi :) i było jednym z powodów do buntu...

Nie wiem w którym miejscu i na ile to się styka z rzeczywistością, ale w metodę jestem skłonny uwierzyć.

Lepiej iść samemu, niż z tłumem w złym kierunku.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.