Jedzenie z łąki/trawnika

Więcej
7 lata 4 miesiąc temu #2275 przez kkusz
Replied by kkusz on topic Jedzenie z łąki/trawnika
krótka piłka - energia zużyta na wątpliwe zdobycie materiału na mulcz mogłaby być zużyta na spulchnienie gleby - plon pewny z naciskiem na pozostawienie części nasion, bulw na następne siewy i wysadzanie (zakładamy przymus samowystarczalności). Rolnictwo ma tak długą historię, że naprawdę niewiele już wymyślimy. Jedzenie najlepiej rośnie w ziemi, mulcz jest świetnym miejscem dla rozwoju gryzoni, szkodników i grzybów. Ulewne lato - plonów nie będzie, suche, gorące lato - podobnie. Cały wysiłek i materiał siewny na marne. Ale dyskutujmy! Dzieciństwo spędziłam na wsi. Wywalałam widłami obornik z obory na drabiniasty wóz, potem zrzucaliśmy po trochu na polu, potem rozrzucaliśmy widłami, potem orka i wreszcie i dopiero sadzenie ziemniaków!

nonakris

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
7 lata 4 miesiąc temu #2281 przez SŁAWEK
Replied by SŁAWEK on topic Jedzenie z łąki/trawnika
Jak widzę mamy podobne wspomnienia z dzieciństwa. Drobne sprostowanie. Wóz drabiniasty służył do wożenia siana, słomy i zboża w snopach lub luzem. Do obornika stosowane były tzw deski gnojarki. Dwie deski wysokie na 30 cm po bokach, bez tyłków.
Zawodowo na poważnie zajmuję się uprawą, sadzeniem lub siewem, pielęgnacją, zbiorem, przechowywaniem i sprzedażą roślin 30 lat. Z tego żyję. Doliczając pracę w gospodarstwie z rodzicami będzie około 40. Zakładam, że jakieś doświadczenie w temacie mam, albo tak mi się wydaje. Jako praktyk poznałem możliwości adaptacyjne roślin, a te są zadziwiające. Przed każdym siewem, siewniki na ilość wysiewu sprawdzam metodą kręconą. Prosta metoda. Obwód koła napędowego, szerokość robocza siewnika, ciężar wysianych nasion, kalkulator, dziesięć minut i gotowe nastawy. Już po ustawieniu, jadę po podwórku kilka metrów, żeby zobaczyć na oko jak nasiona na ziemi się układają. Zawsze coś je wydziobie. Wróble, kury, gołębie. Bywa, że nie zdążą wydziobać. Za tydzień dwa, bez względu na porę suchą czy mokrą nasiona kiełkują. Bez przykrycia na ubitej ziemi.
Do skiełkowania i wschodu, nasiono potrzebuje wody, powietrza i odpowiedniej temperatury. Wiosną ma temperaturę i powietrze w nadmiarze. Wody nawet bez opadów wystarczy z mgieł i rosy. Gleba jest roślinie potrzebna do rozwoju systemu korzeniowego. Nawet bez gleby rośliny świetnie się rozwijają - uprawy hydroponiczne. Woda, odpowiednie składniki mineralne i powietrze, wtedy gleba jest zbędna.
Co to jest gleba ? Moim zdaniem w wielkim uproszczeniu, to mieszanina piasku z kałem. Im więcej tego drugiego składnika tym żyźniejsza. Idąc tym tokiem myślenia, ostatecznie piasek jako bufor powietrza i kapilary dla wody, można bez większych strat dla rośliny wyeliminować.
Ziemniak i topinambur.
Zawsze jakieś odpadowe ziemniaki zawieruszą się w słomę, jakieś śmieci. Kopiec nie sprzedany do młodych nowych ziemniaków powoli siada. Wyrastają na nim łęciny tak dorodne i zdrowe, że te z plantacji mogą się ze wstydu schować z powrotem pod ziemię. Bez nawożenia, bez ochrony chemicznej, na dziko. Odżywiają się butwiejącymi braćmi - kanibale. Na początku lipca młode bulwy z plantacji nie różnią się wielkością od tych wyrosłych na dziko. nie mam porównania jeśli chodzi o smak. Nigdy dzikich nie jadłem, nie lubię kanibali. Podejrzewam, ze smakują podobnie lub tak samo jak uprawiane. To samo dzieje się w piwnicy. Skrzynka ziemniaków zapominana z zimy, latem wygląda jak zielona wyspa. Korzenie na pół metra wgryzione gdzieś w szczeliny pomiędzy kamieniami, w pęknięcia posadzki. Radzą sobie szukając wody i pożywienia.
Metoda uprawy pod humusem przyciąga gryzonie i szkodniki. To zaleta nie wada. Gryzonie i szkodniki są jadalne, wystarczy nauczyć się je chwytać i białko zwierzęce mamy gratisowe. Z grzybami trochę gorzej, bo kapeluszowe w takich warunkach raczej nie wystąpią.
Topinambur wyrwany pęd z bulwą, rzucony gdzieś na stos jeden na drugi. Ten na dnie przeżyje. Okryją go bracia którzy są na nim. Nie wiem jak to robi. Skąd wie, że jest na samym dnie ? Żeby przeżyć mroźną zimę, musi pozbyć się wody. Nie całkiem, bo by usechł. Tak jak w sam raz. Wiosną nieśmiało pęd wychyla i rośnie. Taka roślinka jak jesienią leży wyrwana, jest pożałowania godna. Zwykły śmieć. Człowiek - pan Świata, naczelny z naczelnych, mózg, inteligencja, doświadczenie itd. Niechby się położył obok topinamburu nawet przykryty braćmi. W okolicach zera przeżyje 24 godziny i zgon.
Po tylu latach w zawodzie, mało może mnie zaskoczyć. Kilka lat temu przeżyłem szok w związku z jedną rośliną uprawną, ale to opowiem następnym razem.
Kkusz, dyskusja jest budująca. Dyskutujmy !
The following user(s) said Thank You: Iss

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
7 lata 4 miesiąc temu #2282 przez kkusz
Replied by kkusz on topic Jedzenie z łąki/trawnika
Liczyłam na sprostowanie drabiniastego wozu - jasne że drewniane burty. Rozumiem pragnienie otrzymania plonów jak najmniejszym wysiłkiem i tak, rośliny świetnie sobie radzą. Rozważam sytuację, kiedy nie mamy skąd wziąć ziarna czy sadzeniaków, ani możliwości podlewania - musimy tak gospodarować, żeby i zjeść i żeby zostało na następną uprawę. nasze rośliny uprawne bez właściwej uprawy nie dadzą nam zysku energetycznego, na mulczowane kilka lat pole wejdą podrosty drzew. To już lepiej stadko kury zielononóżki i koza, kaczki albo gęsi. Przed erą ziemniaka pożywieniem były głównie kasze z jęczmienia i owsa, do uprawy których trzeba było się przyłożyć, żeby starczyło na zimę i następne siewy. Zdobyte nasiona fasoli grochu tak trzeba było uprawiać, żeby mieć na siew w następnym roku, bo to nie są rośliny z naszego klimatu. Rozważmy sytuację, że nie mamy możliwości niczego kupić do siewu i sadzenia. Zaręczam, że każdą bulwkę ziemniaka osobiście zakopiemy i będziemy ręcznie zbierać stonkę.

nonakris

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
7 lata 4 miesiąc temu #2373 przez SŁAWEK
Replied by SŁAWEK on topic Jedzenie z łąki/trawnika
W maju 2010 roku, Wisła przerwała wał w miejscowości Świniary. To znaczy ktoś pomógł Wiśle przerwać wał akurat w tym miejscu i czasie. Znane są powody, metody, są świadkowie - materiał na inny temat. Gdyby mnie "fotosik.pl" chciał słuchać, napisał bym o tym w temacie "Powódź". Zrobiłem wtedy kilkanaście zdjęć.
Mój kolega mieszka dwa kilometry od wyrwy. Woda na tym terenie stała dwa miesiące. Jak woda zeszła, byłem tam wiele razy. Wszystkie rośliny uprawne woda zniszczyła. Królowała niepodzielnie chwastnica jednostronna. Jak okiem sięgnąć wszędzie jeden łan chwastnicy. Czegoś podobnego nigdy wcześniej nie widziałem i mam nadzieję więcej nie oglądać.
Przeżyła tylko jedna roślina uprawna. Flaszkę stawiam kto zgadnie jaka.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
7 lata 4 miesiąc temu #2375 przez Iss
Replied by Iss on topic Jedzenie z łąki/trawnika
To może jakieś koło ratunkowe w postaci podpowiedzi...ale dobra, ja stawiam na ziemniaki :)

Za wcześnie przyszedł świt, niedospane sny, nawet to kiedyś przejdzie mi...

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
7 lata 4 miesiąc temu - 7 lata 4 miesiąc temu #2377 przez SŁAWEK
Replied by SŁAWEK on topic Jedzenie z łąki/trawnika
Nie, to nie ziemniaki.
Koło ratunkowe. Tą roślinę od wielu lat traktowałem jak chwast z zupełnie innych powodów niż zdolność przeżycia. Można powiedzieć preppers wśród roślin. Kiedy mieszkałem u dziadków, chodziłem na łączkę z resztkami budynku - glinianki. Glina ułożona w prostokącie na wysokość jednego metra. Po zapadnięciu się słomianej strzechy, woda "mury" rozmyła. Stara babcia miała obok chatki warzywnik. Jedna z roślin z tego warzywnika rozeszła się po całej łączce, zasiedlając nawet skraj lasu. Babci i jej warzywnika nie ma od początku lat sześćdziesiątych, a roślinę w lekko zmienionej formie widziałem tam w ubiegłym roku. Gdybym sobie o tym przypomniał wcześniej, nie doznałbym szoku w Świniarach.
Ostatnia7 lata 4 miesiąc temu edycja: SŁAWEK od.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.